czwartek, 12 września 2019

Rodzina.

Samolubność przeszkadza mi być altruistą. Obowiązki....
Czasem w chwilach takich jak ta, gdy Maleńka śpi na rekach gotów jestem zniszczyć cały świat, aby zapewnić Jej bezpieczeństwo. Szara rzeczywistość codzienności przytłacza za bardzo.
Uciekł bym gdzie pieprz rośnie.
A jednak co dzień wstaje rano.
Jeszcze muszę wstać.
Jeszcze moja rodzina potrzebuje.
Gdy zmieni się moje podejście, co rano będę wstawał i z chęcią robił wszystko dla mojej rodziny.
Kto jest moją rodziną?
Brat, matka, ojciec, przyjaciel?
A może dziadkowie?
Czy też żona i dzieci?
A może każdy komu zawdzięczam w większym lub mniejszym stopniu wpływ na moje/nasze (rodzinne) życie.
Kogo określić mianem rodziny?
Chyba tego za kogo poszedłbym na piechotę do Piekła i z powrotem.
To chyba najlepsza definicja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz